Przechadzałam się po lesie, patrząc jak natura budzi się do snu. Była wiosna, moja ulubiona pora roku. Miękka trawa szeleściła pod moimi łapami, a wiatr odgarniał kosmyki włosów z pyska. Nagle usłyszałam trzask łamanej gałązki. Odwróciłam się w kierunku dźwięku i zobaczyłam basiora, który wyłonił się zza krzaków.
- Cześć. - przywitał się.
- Hej. - odparłam.
- Co tu robisz? - zapytał i zmierzył mnie wzrokiem.
- Szukam watahy, masz może jakąś? - odpowiedziałam.
- Tak. Dołączysz?
- Z przyjemnością. - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Jestem Nathan. - przedstawił się.
- Victoria.
<<Nathan, co było dalej?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz