Wadery zrobiły mi naprawdę ładny makijaż. Trochę zbyt jaskrawy jak na mój gust, ale co tam. Potem wybrałyśmy się na spacer, zostawiając Faye samą w jaskini. Przeszłyśmy całe tereny wzdłuż i wrzesz. Ciągle gadałyśmy i chichotałyśmy. Kiiy i Cat okazały się bardzo sympatycznymi wilczycami. Widać, że były ze sobą mocno związane.
- A ty, Tori, masz jakieś rodzeństwo? - zapytała Kiiy, gdy dotarłyśmy do wodospadu. Poczułam ukłucie w sercu na myśl o rodzinie.
- Tak... Mam brata, ale on pewnie zapomniał o moim istnieniu. - wymamrotałam i spuściłam głowę.
- Och, tak nam przykro. - szepnęła Catreen i przytuliła się do mnie. Po chwili dołączyła się do nas Kiiyuko. Stałyśmy tak chwilę, aż zaproponowałam:
- Chyba pójdę już do swojej jaskini.
- Okej, ale odwiedzisz nas dzisiaj jeszcze, co? - zapytała Cat i puściła mi oczko. Uśmiechnęłam się szeroko i pokiwałam głową. Wróciłam do swojej pieczary. Zdziwił mnie fakt, że ktoś już tam był.
- He-hej. - przywitałam się niepewnie. Wadera odwróciła się do mnie.
- O, hej! Jestem twoją nową współlokatorką, mów mi Sisi. - podała mi łapę. Uścisnęłam ją.
- Jestem Victoria. - powiedziałam z delikatnym uśmiechem. Pogadałyśmy chwilę i urządziłyśmy jaskinię, a potem wyszłam do moich nowych przyjaciółek. Na miejscu...
<<Kiiy, Cat?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz